Finanse

Masz wypłatę?

Dobrze jest dobrze zarabiać. To już ustaliliśmy. Teraz zajmiemy się tym jak obliczyć własne zarobki i monitorować je w każdym miesiącu.

Twoje wynagrodzenie

Kiedy odwiedzam sklepy stacjonarne i pracujemy nad usprawnieniem magazynu rozpoczynamy od zysku.

Proszę właścicielkę o podanie sposobu ustalania swojego wynagrodzenia.

Zwykle wygląda to następująco (przykładowe wyliczenia):

Koszty lokalu – 2500 zł

Media – 300 zł

Księgowa – 200 zł

Pozostałe koszty – 400 zł

Pracownik – 3000 zł

Razem: 6400 zł

Zakup towaru – 15000 zł

Wszystkie koszty: 21400 zł

Przychód (obrót na kasie): 25000 zł

Po odjęciu kosztów od przychodu zostaje 3600 zł i bywa zwykle wypłatą własną (przed opodatkowaniem) lub co gorsza – pulą pieniędzy zasilającą kolejne zakupy asortymentu.

Jeśli jako przedsiębiorca liczysz właśnie tak jak podaje powyższy przykład – popełniasz błąd.

Zwykle brakuje nam wiedzy lub narzędzi do tego, żeby takie wyliczenie zrobić poprawnie.

Zacznijmy więc od początku, krok po kroku.

Jak to zrobić?

1. Ustalamy wysokość naszej wypłaty. Przyjmijmy dla równego rachunku 5 000 zł. Jeśli oczekiwania są dużo niższe, warto zastanowić się czy własna firma jest na pewno dobrym rozwiązaniem. Jeśli praca za wynagrodzenie w wysokości 2 tysięcy złotych byłaby satysfakcjonująca, może lepiej rozważyć zatrudnienie na etacie, bez ryzyka, kosztów, inwestycji i stresu związanego z prowadzeniem własnej działalności gospodarczej.

2. Koszty naszego biznesu dzielimy na koszty stałe i zmienne.

Czym są koszty stałe? Chodzi o wydatki, które ponosimy bez względu na to ile towaru sprzedamy w danym miesiącu.

Przykłady kosztów stałych:

  • czynsz,
  • pracownik,
  • księgowa,
  • ubezpieczenie,
  • przegląd kasy fiskalnej
  • utrzymanie strony internetowej
  • Internet,
  • telefon

Koszty zmienne to koszty mające bezpośredni wpływ na wysokość naszego wyniku na kasie, czyli przede wszystkim zakup towaru, ale też wydatki na media społecznościowe, koszty wysyłek, prąd czy paliwo.

3. Sprawdzamy na podstawie tych danych czy nasz biznes będzie przynosił zyski.

W praktyce

Przejdźmy do obliczeń:

Mamy już wszystkie koszty i wynoszą one jak już założyliśmy wcześniej 21400 zł, w tym zakup towaru 15000 zł.
W tym miejscu chciałabym rozdzielić kwotę na zakup towaru od pozostałych kosztów. To wydatki, na których wysokość mamy wpływ. To od nas zależy jakie decyzje zakupowe podejmiemy.

Jeśli odłożymy koszty towaru na bok, to zostanie nam kwota 6400 zł (21400 zł – 15000 zł).

Wysokość tej kwoty będzie różna dla każdego sklepu, ale jest przewidywalna i musi zostać wydana, bo bez niej nasz biznes nie będzie mógł funkcjonować prawidłowo.

Co to oznacza dla nas? Przyjmując marżę na poziomie 50% potrzebujemy obrotu w wysokości 22800 zł żebyśmy mogli zarobić nasze zakładane 5000 zł.

Skąd wzięła się ta kwota?

Otóż aby zarobić na koszty musimy sprzedać towar za 12800 zł.

12800 x 50% = 6400 zł czyli 6400 zł koszt sprzedanego towaru i 6400 zł na koszty.

Aby zarobić 5000 zł musimy sprzedać dodatkowo towar za 10000 zł

10000 zł x 50% = 5000 zł, w tym 5000 zł koszt sprzedanego towaru i 5000 zł zostaje.

12800 zł + 10000 zł = 22800 zł

Wartość sprzedanego towaru 5000 zł + 6400 zł = 11400 zł

Jak jest?

25000 zł – wynik na kasie

6400 zł – koszty sklepu

15000 zł – zakup towaru

3600 zł – wypłata lub dalsze zakupy towaru

Jak powinno być?

22800 zł – wynik na kasie

6400 zł – koszty sklepu

11400 zł – zakup towaru

5000 zł – wypłata

Jesteśmy w stanie zarobić 5 000 zł przy mniejszym obrocie w miesiącu zachowując podstawową regułę prawidłowego zarządzania zakupami.

W naszym przykładzie wydaliśmy na towar dokładnie tyle ile sprzedaliśmy.

Przykazania zarabiającego przedsiębiorcy:

1. Ustal swoją pensję, np. 5000 zł.

2. Oblicz dokładnie, ile musisz sprzedać, żeby wypłacić sobie wynagrodzenie.

3. Podlicz wszystkie koszty stałe i zmienne oprócz kosztu zakupu towaru.

4. Skalkuluj, ile musisz sprzedać, żeby móc pokryć wymagane koszty.

5. Sprawdź wysokość kwoty, która powinna być przeznaczona na towar, żeby zapewnić nie tylko pokrycie kosztów i pensji, ale również ponowne uzupełnienie magazynu.

Jak w każdej branży mamy miesiące, w których zarabiamy dobrze oraz takie, w których z utęsknieniem czekamy na lepsze czasy. Bywa tak, że w gorszych miesiącach przychody nie pokrywają kosztów i zakupu towaru, co oznacza, że właściciel zostaje z niczym. Nierzadko zdarza się też tak, że brakuje na zapłacenie faktur od dostawców.

Podstawą do wyjścia z tego niekorzystnego stanu jest świadomość minimalnego obrotu, który pokrywa podstawowe koszty poza zakupami towaru oraz oczekiwania względem wysokości własnej pensji.

Bywa i tak, że latami prowadzimy biznes, który przynosi nam minimalne dochody. Dzieje się tak nie tylko dlatego, że jesteśmy mało skuteczni w planowaniu zatowarowania, ale przede wszystkim z powodu braku dokładnych obliczeń dotyczących rentowności naszej firmy.

Kupujemy bez umiaru pod wpływem iluzji zbyt ograniczonego wyboru oraz presji wywieranej przez klientów pytających o nowości. Zamiast optymalizować koszty oraz wysokość zamówień, rezygnujemy z własnych korzyści.

Reasumując, sprawdź czy Twój biznes przynosi zyski.

Dobrze jest dobrze zarabiać!

Pamiętasz jeszcze ten dzień, w którym stwierdziłaś, że chcesz mieć własny sklep?

Ta myśl musiała wywołać mieszankę emocji, których nie da się zapomnieć. Strach, entuzjazm, ekscytacja – wstrząśnięte, zmieszane, mocno uderzające do głowy. Koktajl, który jednocześnie motywuje do działania i podpowiada jak działać, ale zarazem pokazuje zarówno realne, jak i wyimaginowane zagrożenia i skłania do stawiania czoła nowym wyzwaniom.

Dlaczego to robię

Jeśli otwierałaś sklep już dawno i to wszystko pokrył kurz codziennych wydarzeń, z pewnością powinnaś umieć odpowiedzieć na podstawowe pytanie, które warto zadawać sobie w każdym biznesie od czasu do czasu. „Dlaczego to robię?”

Każda z nas wykonała ten krok w jakimś celu.

„Chciałam rzucić etatową pracę, wypaliłam się”

„Zawsze miałam problem z dobraniem biustonosza/butów/ubrań i pomyślałam, że na pewno nie jestem sama, a w moim mieście nie było takiego salonu”

„Uwielbiam bieliznę/buty/ubrania, od zawsze. Chciałam robić coś kobiecego i pomagać innym”

„Mam dość siedzenia w domu i bycia tylko etatową mamą, chcę w końcu zrobić coś dla siebie”

„Pomyślałam, że to dobry biznes, na czasie i taki wdzięczny”

„Chcę być niezależna i zarabiać własne pieniądze”

Któraś z tych wypowiedzi wydaje ci się choć po części znajoma? Prawdopodobnie tak. Jesteśmy kobietami i bardzo często to emocje są istotnym motorem naszych działań.

Byle starczyło na zus

Nie mogę jednak nie poruszyć jednej z najważniejszych kwestii, wracającej jak bumerang na szkoleniach, które prowadzę.

Na pytanie „a ile chcesz zarabiać w tym biznesie?” najczęściej otrzymuję odpowiedzi, które samą zapytaną wprawiają w konsternację.
Myślimy o uszczęśliwianiu innych ludzi. Bardzo słusznie, ale warto też poważnie pomyśleć o pieniądzach.

Niniejszy tekst absolutnie nie namawia do rezygnacji z pozafinansowych ambicji oraz wyższych celów, które są niezbędne, żeby przetrwać i wyróżnić się wśród konkurencji. Bez wyraźnego kierunku, hierarchii wartości i spójnej strategii nie możemy mówić o rozwoju, a jeśli nawet nie chcemy otwierać kolejnych sklepów, to dobre zatowarowanie, piękny salon i świetne wyszkolona kadra nie wystarczą.

Dlaczego?

Z bardzo prostej przyczyny. Ktoś, kto ma to wszystko, a do tego chce zarabiać konkretne – czyli realistycznie zaplanowane, a nie abstrakcyjnie „duże” – pieniądze, jest znacznie bardziej zdeterminowany, żeby te efekty osiągać. W takich właśnie okolicznościach powstają strategie marketingowe, plany działania i pewność w ich realizacji.

Jeśli chcesz zarabiać, to nie bój się odpowiedzieć na pytanie ile tych pieniędzy ma być. Ile chcesz zobaczyć na koncie, ile kosztuje Twój czas?

Z przykrością muszę stwierdzić, że kwoty oczekiwanych zarobków, które padają podczas kursu managerskiego prowadzonego przeze mnie są, delikatnie mówiąc, mało ambitne. Wiele kursantek boi się wyjść w oczekiwaniach poza 2-3 tysiące złotych, a tym samym może nigdy nie poczuć satysfakcji z prowadzenia własnej firmy w sytuacji, gdy jej szczytowym osiągnięciem będzie zapłacenie ZUS-u. Wstydzimy się zarabiać?

„Większe pieniądze są dla tych, którzy odnoszą sukcesy, przecież to tylko sklep, to nie jakaś korporacja…”

Nie bójmy się zarabiać

Właśnie ten sposób myślenia często powoduje kompletny paraliż decyzyjny w kluczowych kwestiach, takich, jak konieczne zmiany, ulepszenia, rozwój własny czy pracowników.

Świeżo upieczonym biznesswomen w naszej branży wydaje się wystarczać, że przed nikim nie muszą odpowiadać, że nie ma z góry narzucanych, frustrujących obowiązków i wytycznych, a być może – lub przede wszystkim – także irytujących współpracowników.

Czy jednak bycie własnym szefem nie jest równie trudne lub zdecydowanie trudniejsze, niż wykonywanie cudzych poleceń?

Odpowiedzialność finansowa, pracownicza, własne reguły, samodyscyplina i strategia – to wyzwania, które często znacznie przewyższają wymogi stawiane nam jako pracownikom najemnym.

Może na początku faktycznie próbujemy się tylko uwolnić od uciążliwego zajęcia, zmienić środowisko oraz przewartościować swoje życie, ale własny biznes, zwłaszcza w handlu, to nieuniknione kontakty z ludźmi o różnych charakterach – kontrahentami i klientami, z którymi trzeba nawiązywać długotrwałe, dobre relacje.

A po pierwszym, najbardziej entuzjastycznym etapie, w którym nikt nie wybiega myślą poza bieżące opłaty – chociaż niejednokrotnie nawet nie oczekujemy ich pokrycia – okazuje się, że wykonujemy pracę w zakresie, za który w innej firmie słusznie oczekiwalibyśmy grubych sum i niemałych dodatków.

Nie bójmy się zarabiać. Nasze salony to nie tylko satysfakcja ze spełnionego marzenia, ale także „krew, pot i łzy”, a te z pewnością warte są więcej niż średnia krajowa.

Created with  by pixel_witches, exclusive for Agnieszka Socha | © 2019 Agnieszka Socha – All Rights Reserved